piątek, 20 listopada 2009
Kochasz mnie jeszcze? Kocham – odpowiedział.
Chcesz ze mną być? Nie wiem – odpowiedział.
Może potrzeba żebym to ja zamilknął. Usunął się w cień, schował przed nim, żeby nie wiedział, że żyję, że jestem. Jeśli zatęskni, to będzie już wiedział. Wtedy napisze. Nie można już żyć tak, jakbym na piekło został skazany i musiał w nim trwać już tu na ziemi. Mój ostatni sms do Bandyty: „Dobranoc, kocham Cię”, odpisał: „Spokojnej nocy. Ja Ciebie tez kocham”. I tak to się stało, co się stało. W związku z powyższym przez najbliższych kilka dni zamilknę też i w tym miejscu. Niech rozstrzyga czas. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Jakoś coś próbuje mnie ugryźć, ale się nie daję. Kilka dni temu miałem niezapowiedzianą kontrolę w pracy. Przeszedłem pomyślnie. Wczoraj bolał mnie brzuch. Miałem wrażenie, że jestem głodny, a przecież zjadłem obiad i kolację poprawnie. Bandyta nie wie o tym, bo nie miał czasu odezwać się do mnie. Jak bym przed 22 nie napisał do niego, to pewnie bym się nie doczekał żadnego sms. W ciągu dnia w południe, przyznaję mu, napisał do mnie. Po południu ja napisałem odpisał i dopiero wieczorem, jak wspomniałem wcześniej. I tak to wygląda prawie każdego dnia, codziennie ta sama historia. Tak właśnie wygląda moja zaborczość. A może to droga ku temu, żebym to ja powiedział dość i odszedł?.Może to próba zniechęcenia mnie przez totalne olanie? Chwilami już mi niewiele brakuje. Powiedziałem mu o tym. Zero reakcji.
środa, 18 listopada 2009
Znowu mam huśtawki nastrojów. Jak kobieta w ciąży zdaje się zaczynam być. Ale wystarczyło ponad 40 minut rozmowy z Bandytą, żebym się uspokoił. Choć, oczywiście w trakcie rozmowy spokojny nie byłem. Musiałem powiedzieć, co mi się nie podoba, trochę się zdenerwowałem także, ale paradoksalnie rozmowa z nim przyniosła mi ulgę i nieco spokoju więcej. Wytknął mi, że traktuje go jak swoją jedyną własność. Może trochę. Ale przecież mam do tego prawo. A zresztą, to prawo miłości. Potrzeba kontaktu z ukochanym jest czymś normalnym, nawet jeśli wygląda jak próba zawłaszczenia. Przecież to nie tak wiele domagać się rozmowy raz na kilka dni, i widzenia choć raz na dwa tygodnie. Oczywiście rozumiem wszystkie jego zajęcia i trudność podjętych studiów, ale minimum jakiegoś mogę oczekiwać. Tak mi się przynajmniej wydaje. I tego minimum się domagam. W końcu mówi, że mnie kocha. Mało tego ślubował mi. No właśnie – ślubował. Dobrze, że studia nie trwają aż tak bardzo długo. Ale jak znam życie to znów za parę dni mnie będzie skręcać z tęsknoty za nim. Za głosem choćby. Już nie wspomnę o bliskości fizycznej. Na to zdaje się nie mam co liczyć. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. I tak cały czas. Kurwicy dostanę – przepraszam, za wyrażenie.
wtorek, 17 listopada 2009
Ile znaczy słowo „kocham cię”? Tak czasem się nad tym zastanawiam. Jak często pada tylko w przypływie chwilowego uniesienia, jakiegoś banalnego zauroczenia? Jakże często zamiast być źródłem wiecznego szczęścia, w takiej czy innej ilości staje się tylko trosk i smutków natchnieniem. Warto by było zapytać dlaczego dziś naszło mnie na stawianie takich pytań. Mało tego. Ja bym jeszcze zapytał, czym jest miłość, jakie są jej objawy, jak realizuje się ona w życiu człowieka. Codzienny sms na poranek „kocham cię”, później w południe „kocham cię”, wreszcie wieczorem „słodkich snów, kocham cię”. Lecz gdzie jest cała reszta? Gdzie jest pytanie: „jak minął dzień”? Gdzie jest rozmowa, brzmienie głosu ukochanej osoby? Czy samo trzykrotne „kocham cię” wystarczy? Czy pomoże ono przetrwać moment najtrudniejszy, gdy przyjdzie pochłaniająca tęsknota, oszałamiający smutek? Czy można uwierzyć, że „kocham cię” ma tak wielką siłę, i jest prawdziwe, gdy padnie przelotnie na grunt bijącego serca? Tylko przelotnie. A przecież cały świat biegnie. Ludzie zmieniają się. Przychodzą, odchodzą. A tu tylko te trzykrotne „kocham cię”. Obawiam się… Aż nie chce powiedzieć tego wprost, lecz obawiam się, że to nie wystarczy, nie utrzyma miłości jeśli takowa była. Nie pytajcie mnie o przyczynę tych, jakże krótkich rozważań. Niech będą one tajemnicą serca mego.
niedziela, 15 listopada 2009
Zadam teraz bardzo ważne pytanie. Gdzie znikają i dlaczego, Autorzy blogów, które czytam, oraz Ich Dzieła? Albo zabezpieczony dostęp, albo po odblokowaniu pustka. Przykłady: Negrey, Sansenoi, Restless-Lunatic. No co jest ludziska. Odpowiedzi proszę zostawić poniżej. Poza tym znów zatrzymała mnie policja. Chyba za wolno jechałem – pewnie było to podejrzane.
piątek, 13 listopada 2009
I dziś imprezka mi nie wyszła. Mówi się trudno, jakoś to przeżyję. Pozostało wypić w samotności piwo topiąc w nim to wszystko, co mi nie bardzo pasuje i nie gra. Jutro znów sobota, tydzień zawala niemiłosiernie, a ja znów będę na tułaczce – to znaczy na wyjeździe. Może to i dobrze. Bo przecież sobota to taki dzień, który oferuje człowiekowi normalnie pracującemu mnóstwo czasu. A tak pośród grona znajomych i przyjaciół powinno być zupełnie sympatycznie i miło. Przy okazji odwiedzę ciekawe miejsca. Znam je zresztą już od dawna, ale zawsze miło do nich wracam. Cóż poza tym? Sam nie wiem, na więcej dziś nie mam pomysłu. |
Ostatnie notki
Zakładki:
Podstrony
Blog - Źródło szablonu
Blogi - codzienne
Blogi - czasem
Blogi - zatrzymane
Blogi fotograficzne
zobacz księgę | dopisz do księgi Jesteśmy razem STATYSTYKI 2.0 Stat24 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||